Nie przegap najnowszych videoklipów!

12 maja 2026

Graham Bonnet w Krakowie - relacja

Legendarny wokalista w niewielkim klubie

Mam mały problem z oceną koncertu, który odbył się 10 maja w krakowskim Klubie Zaścianek.

Zawitał do nas Graham Bonnet - śmiało można powiedzieć legendarny brytyjski wokalista, ale moment jego największej popularności przypadł na przełom lat 70/80, czyli wtedy kiedy ja o muzyce nie miałem pojęcia. A jak już zacząłem się interesować, to tak nie zawsze miałem czas na tzw. klasykę. Graham przez 3 lata był członkiem zespołu Rainbow, a więc nagrywał razem z takimi muzykami jak Ritchie Blackmore, Don Airey, Cozy Powel czy Roger Glover. Kiedy współtworzył zespół Alcatrazz obok niego zaczynali Yngwie Malmsteen czy Steve Vai. Nagrywał też płyty solowe, a także był wokalistą w zespole Michaela Schenkera. Zawsze elegancki, w ciemnych okularach i z charakterystyczną manierą wokalną. Tak go zapamiętałem. W tym roku w grudniu skończy 79 lat i w klubie ujrzeliśmy seniora, którego spotkawszy na ulicy zapewne nikt nie podejrzewałby o tak znamienitą przeszłość.

"Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść" śpiewał zespół Perfect... szczególnie jeśli ma się problem na nią wejść - to raczej mało kulturalna opinia bo z jednej strony należałoby się cieszyć, że wciąż chce dawać radość fanom swoimi koncertami, z drugiej zaś przykro było patrzeć jak poruszanie się sprawiało mu sporo problemów. Szedł o lasce z pomocą gitarzystki, a cały koncert przesiedział na krześle, bo o staniu oczywiście nie było mowy. W tym roku przeszedł operację stopy, wcześniej kolana i kręgosłupa, więc w sumie można podziwiać, że mimo trudności nie poddaje się.

To był taki wieczór coverów, które klamrą spięły piosenki Rainbow. Usłyszeliśmy pięć utworów pochodzących z płyty "Down To Earth" tego zespołu, wydanej w 1979 roku. Wszystko zaczęło się od ponad 6 minutowego "Eyes of the World", po chwili singlowy "All Night Long" zaśpiewany wspólnie z publicznością. No cóż wokalnie było średnio, Graham sam się przyznał, że czuje się zmęczony, ale na całe szczęście zaczął się (na miarę swoich możliwości) rozkręcać w trakcie występu. Następny był "Dancer" z repertuaru Schenkera, ponownie Rainbow "Love's No Friend" i jego solowy największy przebój "Night Games" z 1981 roku, który dotarł do 6 miejsca na brytyjskiej liście. Później była mała przerwa dla Grahama, podczas której był czas na popisy klawiszowca, z których wyłonił się "Lazy" Purpli, ale tylko w wersji instrumentalnej. Podobny zabieg był po kolejnych trzech utworach (covery Schenkera i Alcatrazz oraz własny utwór "Imposter" z płyty z 2022 roku), tym razem popisywał się perkusista. Później kolejny singlowy hit z płyty Rainbow - "Since You Been Gone", który oryginalnie wydał Russ Ballard w 1976. Po nim chyba najszybszy najbardziej metalowy numer wieczoru "Into The Night", równie mocny "Assault Attack" Schenkera, "Too Young to Die, Too Drunk to Live" zespołu Alcatraz i na koniec tego prawie półtora godzinnego występu "Lost In Hollywood". Nie jest łatwo śpiewać do muzyki hard'n'heavy kiedy jest się przed 80-tką, doświadczamy tego na koncertach Purpli, podobnie było i teraz. Ale szacunek za chęci i za to, że po koncercie wyszedł do wszystkich, ciepliwie podpisywał płyty i robił sobie zdjęcia, a kolejka była bardzo długa. Nic nie napiszę o muzykach towarzyszących, bo choć przedstawiali się trudno było ich zrozumieć - jedynie co zrozumiałem to to, że gitarzystka z gitarzystą to rodzeństwo. Ale do gry nie mam żadnych zastrzeżeń, było bardzo profesjonalnie.

Był też support - kolejny, o którym nie mogę powiedzieć nic dobrego. Matilde G to 20-letnia wokalistka pochodząca w Włoch. Obok niej na scenie dwóch zwykłych gitarzystów, perkusista oraz gość przy laptopie uruchamiający czy to klawisze, czy linie basowe. No cóż, wyszło roznegliżowane dziewczę, pomyślałem, że pewnie po to aby odwrócić uwagę - i rzeczywiście jej umiejętności wokalne pozostawiały sporo do życzenia. Kompozycje podobnie, jak dla mnie ten "modern" rock" był zupełnie nijaki, nie mam pojęcia dlaczego kogoś takiego zaproszono w roli supportu legendy. Mimo to pożegnały ich po około 40 minutach gromkie brawa - albo z grzeczności, albo rzeczywiście się podobało.

 

#koncerty2026 #koncertywpolsce #koncerty #hardrock #grahambonnet #rainbow #livemusic #rockmusic #concert

Matilde G

 

kontakt@wojownicyiklasycy.pl

Website made in WebWave