Nie przegap najnowszych videoklipów!
Tytułowy numer z pierwszej solowej płyty Melissy wydanej pod koniec stycznia w końcu doczekał się własnego teledysku. Jak napisała wokalistka - to utwór, który cieszy się sporą atencją fanów i należy do jej najbardziej osobistych dlatego należało mu nadać specjalną oprawę. Jeśli ktoś nie słyszał wcześniej albumu - to niech nie spodziewa się tutaj rockowego pazura. To nawet nie jest pop rock, ale zwykły popowy numer, który przy odpowiedniej promocji i przychylności mainstreamowych mediów mógłby stać się większym przebojem. Ale pewnie tak teraz nie będzie, ale zobaczymy co przyniesie przyszłość, czy Melissa porzuci swoje metalowe korzenie czy będzie się spełniała dalej we wszystkich trzech wcieleniach, z których ją znamy w zależności od dostępności muzyków, z którymi współpracuje. Teledysk zrobiony trochę po taniości. Melissa oczywiście zadbała o swoją charakteryzację, ale przez cały klip siedzi wbita w jakiś długi ogon (hydry?), a w tle za nią jakieś katastroficzno apokaliptyczne kadry zgodnie z tytułem piosenki. Oczywiście fani zachwyceni, a ja czekam aż może uda się ją zobaczyć w trasie promującej jej płytę nagraną z mężem i muzykami Ad Infinitum.
kontakt@wojownicyiklasycy.pl
Website made in WebWave