Nie przegap najnowszych videoklipów!

09 lutego 2026

Nanowar Of Steel i Uuhai w Krakowie - relacja

Międzynarodowy festiwal

Motocultor to jeden z dwóch słynnych festiwali metalowych we Francji. W celu jego promocji została zorganizowana trasa koncertowa Motocultor Across Europe Tour 2026, trwająca od 9 stycznia do 8 lutego, obejmująca 27 koncertów w 9 krajach. Głównymi headlinerami tej trasy są pochodzący z Włoch Nanowar of Steel oraz Uuhai z Mongolii. Do tej dwójki dołączają trzy raczej mało znane zespoły, w każdym z miast inne. Jak się okazało, czasem to niespodzianka i zmiana w ostatniej chwili, no bo pierwotnie w Krakowie anonsowano duński zespół Defecto (który znam i całkiem mi się podoba), ale nie dotarł, a pojawił się duet, którego nawet nie było w pierwotnych zapowiedziach.

Bilet znów kupiłem w ostatniej chwili, tym razem nie po okazyjnej cenie, ale też kosztował niewiele bo zaledwie 127 zł. Co więc działo się w krakowskim Klubie Studio w piątkowy wieczór? Nie ukrywam, że byłem "przerażony" frekwencją. Na 10 minut przed rozpoczęciem, spokojnie można było zająć miejsce przy barierkach, a sala raczej świeciła pustkami, na całe szczęście wraz z początkiem ludzie ruszyli z kanap przy barze.

Jako pierwszy na scenie pojawił się francuski zespół Lady Ahnabel. Przy mikrofonie pani nosząca pseudonim Cweeta Trash i śpiewająca w swoim ojczystym języku. Kompletnie nie mam pojęcia co zagrali, ale było to ciekawy występ przede wszystkim pod względem muzycznym. Taki dość tradycyjny heavy metal, całkiem melodyjny i o ile gitarzyści stawali na wysokości zadania, to moim zdaniem przed wokalistką jeszcze sporo pracy bo było sporo niedociągnięć. No niestety ja to słyszę, albo nagłośnienie nie dało rady, Cweeta była często nie w tonacji co mnie osobiście raziło i aż zastanawiałem się czy wrzucić filmik z jej występem aby nie robić jej krzywdy jeśli przypadkiem by kiedyś to przeczytała. Ale posłuchać możecie sami - jest na moim profilu na FB. Zagrali około 35 minut, na koniec pojawił się około 10 minutowy numer i chyba to było "Anne (ou La sorcière née de l'aube du temps)" bo tak długi utwór znajduję na ich pierwszej płycie "Vertuose" z 2021 roku.

Po krótkiej przerwie technicznej jako drudzy My Own Ghost z Luksemburga. Zespół istnieje od 2013 roku, ma na koncie 3 płyty studyjne i chyba rolę wiecznego supportu. Bo jak można przeczytać na ich stronie grali trasy z takimi artystami jak Delain, Loudness, Tarja czy Alter Bridge. Mi ich nazwa kompletnie nic nie mówiła. Na wokalu również Pani - Julie Rodesch. Całkiem przyjemne hard'n'heavy, też melodyjne, moim zdaniem wypadli wokalnie zdecydowanie lepiej niż poprzednicy, ale również nie jestem w stanie powiedzieć z jakich utworów składał się ich repertuar. Sądzę, że dla większości było to noname'owy zespół, ale przyjęcie miał całkiem ciepłe i przyjazne.

Jako trzeci na scenie zespół, a właściwie duet Hypsign ze Szwajcarii (na plakatach wcześniej był zapowiadany Defecto, a później Cold Snap z Chorwacji, ale widać to się tak dynamicznie zmieniało, że nawet nie wszystkie supporty znały się ze sobą, bo zapominały nazw kto gra). Tak więc koncert Hypsign zaczął się dość oryginalnie bo muzycy wyszli w kominiarkach (takich jak w teledysku "Monster") tylko gitara i perkusja, myślałem że dołączy ktoś jeszcze, ale nie... I teraz katastrofa z mojej strony, kiedy odsłonili twarze byłem przekonany, żebgra na gitarze i śpiewa znów kobieta. Chyba muszę się udać do okulisty. Byłem pod wrażeniem umiejętności, solówek, zaangażowania i niskiego głosu... a teraz czytam, że duet tworzą Lionel Varrin (perkusja, bass, klawisze, sample) i Anthony Gasser (gitara, wokal, autor tekstów). Bardzo fajny żywiołowy występ, miałem początkowo skojarzenia z The White Stripes, ale na stronie zespołu można się dowiedzieć, że ich inspiracje to Twenty One Pilots czy Machine Gun Kelly i rzeczywiście trochę nielubianego przeze mnie hip-hopu też było, ale na szczęście tak niewiele, że ich żywiołowe granie bardzo dobrze na mnie działało i przykrywało rapowe stękanie. Czasem miałem wrażenie, utwory kończyły się za wcześnie, ale widać taka to konwencja. Ze względu na przekleństwo w pamięci pozostanie kawałek GTFO - czyli Get The Fuck Out, który możecie wyszukać sobie na YT. I choć to nie był metal, to z tych trzech suportów podobali mi się najbardziej.

Za kwadrans dziewiąta przyszedł czas na jedną z dwóch gwiazd wieczoru. Pewnie wiele osób uśmiechnie się szeroko przy określeniu tym mianem zespołu… z Mongolii. Jeśli ktoś się interesuje, to pewnie jedynym reprezentantem tego kraju, który zna i który odniósł (można już śmiało powiedzieć) światową karierę jest The Hu, ale moim zdaniem Uuhai bardzo szybko do nich dołączy. Zespół zalicza jakby ponowny debiut. Kilka miesięcy temu znalazłem informację, że wydali oni płytę w ubiegłym roku w Japonii, ale teraz podpisali kontrakt ze słynną wytwórnią Napalm Records i w styczniu miała ona swoją premierę w Europie. Można powiedzieć, że idealnie to się zgrało z rozpoczęciem tej trasy koncertowej. Teledyski na YT, mają swoje ponowne premiery, jak się je ogląda i porównuje do tych sprzed roku mają lepsze brzmienie i może jest również lekka różnica w kolorystyce, bo obrazki są dokładnie takie same. To nie jest pierwsza wizyta Uuhai w Polsce, byli na Pol'and'rocku w 2023 i może dlatego sporo osób już ich znało i odniosłem wrażenie, że na ich występie było najwięcej ludzi. Na scenie aż siedem osób, charakterystyczne instrumenty oraz chöömej - czyli gardłowy śpiew, który wpisany jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Tak rewelacyjnego przyjęcia się nie spodziewałem, od razu publika ruszyła w tany do transowych kompozycji zespołu. Ale one nie są do końca takie jak w The Hu, tutaj sporo jest takiej bardziej tradycyjnej metalowej rytmiki i śpiewu, ale oczywiście z zachowaniem folkowych naleciałości. Ponieważ ich jedyna płyta trwa około 44 minut, czyli mniej więcej tyle co ich cały występ to myślę, że odegrali ją w całości. Rozpoznałem utwory "Dracula", "Khar Kulz" i kończący występ "Secret History Of The Mongols".

Punktualnie o 21:50 na scenie swój szoł rozpoczął Nanowar Of Steel. Widziałem ich niemal dokładnie rok temu, zagrali dokładnie godzinę przed zespołem Dynazty. Teraz liczyłem na to, że będzie dłużej no i okazało się, że ze wszystkimi gadkami, żartami i przemowami wyszło dokładnie 90 minut. Stroje niemal te same (gitarzysta miał tylko coś innego śmiesznego na głowie), mniej więcej te same zapowiedzi - ale tutaj doszły żarty z tego co teraz wyczynia Trump. Z 13 wykonanych numerów rok temu teraz wybrzmiało dziesięć - ale to ich hity więc trudno żeby ich zabrakło. Wśród nowych kawałków mniej więcej w środku setu wybrzmiał "Genghis Khan", podczas którego na scenie pojawili się muzycy z Uuhai. Przed samym numerem zapowiedź, że już coraz trudniej im pisać nowe piosenki, że wszystko już było - więc wpadli na pomysł, że napiszą o słynnym mongolskim przywódcy. No i kiedy się za to zabrali - okazało się że śpiewają o nim Sabaton, Warkings, Iron Maiden, The Hu i inne kapele - i każda z nich wymieniona jest w tej piosence. Koncert otworzył Sober, były też Pasadena 1944, Stormwarrior of The Storm, Disco Metal (wraz z podziękowaniami dla publiki, która przyszła - bo we Włoszech w piątki to się chodzi na disco, a nie na metalowe koncerty), Il cacciatore della notte -  czyli piosenka po włosku o sowie, bujaliśmy się przy norweskim reaggetone, a na koniec składaliśmy modły do Valhalli. Ale tak właściwie to nie był koniec! Muzycy zeszli ze sceny i poszli do publiczności, z głośników popłynęła latynoska muzyka, zaczęły się tworzyć jakieś wężyki, no po prostu pełna integracja. Banan na twarzy przez cały występ - no jak tu można nie być zadowolonym z takiego koncertu! Kto jeszcze nie widział Włochów na scenie - z całego serca polecam.Nie wiem czy tym razem wyszli do publiki po koncercie na pamiątkowe zdjęcia bo musiałem uciekać z Krakowa - moja antyczne auto traciło swoją ekologiczną moc o północy. Na pewno wyszli panowie z Uuhai bo biegali w charakterystycznych strojach koło merchu, byli też z Lady Ahnabel, tak więc kto chciał mógł sobie zdobyć autograf lub strzelić selfiaka.

Uuhai

Lady Ahnabel

My Own Ghost

Hypsign

Pokoncertowa zabawa z Nanowar Of Steel

 

kontakt@wojownicyiklasycy.pl

Website made in WebWave