Nie przegap najnowszych videoklipów!
Fani Rush w naszym kraju pewnie już jakiś czas temu porzucili wszelką nadzieję, że komuś uda się zorganizować koncert tego kanadyjskiego zespołu w którymś z polskich miast. Szczególnie po przykrej konsekwencji wydarzeń - zaczęło się od zawieszenia działalności w 2016 roku z powodu zmagania się wokalisty z artretyzmem, w 2018 roku zespół ogłosił zakończenie działalności, które zapewne było spowodowane chorobą perkusisty - Neil Part zmarł na raka mózgu w styczniu 2020 roku. Dość niespodziewanie w 2025 roku ogłoszono reaktywację zespołu i podano informację, że nową perkusistką zostaje pochodząca z Niemiec Anika Nilles. I jak można było się domyślić niedługo później zapowiedziano trasę koncertową po Ameryce Północnej składajacą się z 58 występów w 24 miastach w Stanach, Kanadzie i Meksyku. A co z Europą? No więc wszystko wyjaśniło się 24 lutego - zespół Rush w ramach trasy pt. "Fifty Something" przyjedzie na stary kontynent i w końcu po raz pierwszy jednym z przystanków będzie Polska. Muzycy wystąpią 27 marca w Krakowie w hali Tauron Arena. Moim zdaniem wybór miejsca zacny, aczkolwiek czy ich legenda jest na tyle wielka, że uda się wypełnić tak duży obiekt? Rush został założony w 1968 roku, swoje największe sukcesy święcił w latach 70-tych i 80-tych, ale nie jest to zespół, którego "hity" stałyby się ever greenami w naszych polskich stacjach radiowych. Może czasem można usłyszeć "Tom Sawyer", ale stacja radiowa, która objęła patronatem koncert ma cały rok aby przypomnieć i przybliżyć Rush młodym słuchaczom. W jednym z wywiadów Alex Lifeson powiedział, że zespół ma przygotowane 35 utworów, ale w każdym z miast będzie inny zestaw, ale to i tak gwarantuje uczciwy długi koncert. Na scenie zobaczymy dwóch oryginalnych członków zespołu, którymi są Alex Lifeson i Geddy Lee, za bębnami wspomniana Anika Nilles, która zagrała ponad 60 koncertów jako perkusistka Jeffa Becka, a także ma na koncie cztery albumy solowe, a skłąd uzupełni klawiszowiec Loren Gold (The Who, Roger Daltrey). Na razie nie ma żadnych informacji o ewentualnych supportach. 25 lutego ogłoszono ceny biletów i cóż mogę tylko powiedzieć, że kogoś pogięło i to okrutnie. Czyżby to było wtak widowiskowe szoł jak koncerty Rammstein'a? Ceny zaczynają się 429,25 zł pod sufitem hali, przez 534,45 i 565,95 zł nieco niżej, trybuny dolne i płyta w zależności od miejsca 639,45 i 670,95 zł. No to zobaczymy jak pójdzie sprzedaż, która zaczyna się ponad rok przed koncertem - to w sumie też bardzo ciekawe. Jak ceny Was nie przerażają to śmiało wbijajcie na stronę alterart.pl. Życzę udanej zabawy. A sam poczekam na okazje na portalu Alebilet, bo nie wierzę, że bilety sprzedadzą się jak świeże bułeczki.
kontakt@wojownicyiklasycy.pl
Website made in WebWave