Nie przegap najnowszych videoklipów!
Trzeci singiel U2 zapowiadający ich najnowszy album "Carnival de Luz" to jednoczesna zapowiedź trasy koncertowej na 2027 rok. Pierwszy termin to luty 2027 i jak mozna było się spodziewać po pierwszych teledyskach pierwszym miastem jest Mexico City, następne ogłoszone to Sao Paulo i Buenos Aires. A wracając do teledysku, to tłumacząc słowa i oglądając klip nigdy bym nie wpadł co on symbolizuje, więc posłuże się notką prasową: "Napisany wspólnie przez U2 i Briana Eno singiel jest trzecią zapowiedzią albumu „Carnaval De Luz”. To opowieść o zakochanych, którzy walczą o to, by zachować wiarę w siebie nawzajem. Wyreżyserowany przez Antona Corbijna klip nakręcono na kalifornijskiej pustyni. Przedstawia satyryczny obraz zespołu jako sekty religijnej, w której kobiety wykonują całą ciężką pracę." Jak dla mnie teledysk symbolizuje jakby przygotowania do trasy koncertowej. Sama piosenka bardzo intrygująca, może nie taka przebojowa jak poprzednie, ale słucha się jej z wielką uwagą. „To być może nasz najlepszy utwór od bardzo długiego czasu” - mówi Bono i myślę, że można się z tym w pełni zgodzić. Dość długo się rozkręca, gitara The Edge'a pomrukuje przez 1,5 minuty, a później wchodzi z brzmieniem, które znamy z największych dokonan zespołu, podobnie jak bas Adama Claytona, który prowadzi kolejną zwrotkę. Cały teledysk utrzymany jest w konwencji czarno-białej, mi średnio się to podoba, ale z wizją reżysera polemizować nie zamierzam, tu liczy się przede wszystkim muzyka, która przywodzi mi młode lata.
kontakt@wojownicyiklasycy.pl
Website made in WebWave